Życiorysy żołnierzy

Bombardier Marian Lemieszek


Marian Lemieszek ur. 16.07.1920 r. w Sutnie, pow. Bielsk Podlaski woj. Białystok. Przed deportacją mieszkał w Wieliczkowicach gm. Wołczyn w powiecie Brześć nad Bugiem, gdzie jego ojciec był gajowym. Wraz z rodziną został deportowany przez okupanta sowieckiego w pierwszej masowej deportacji 10 lutego 1940 roku na daleką północ Rosji . Na "nieludzką ziemię" w okolice Archangielska, do Rejonu Chołmogorskiego, do posiołku Worda.

Po amnestii w 1941 roku udał się na poszukiwanie Wojska Polskiego, aby 2 lutego 1942 roku, w Uzbekistanie, w miejscowości Karmene wstąpić do II Korpusu Wojska Polskiego.

Z Armią Andersa był w Iranie, Iraku, Palestynie, Jordanii, Egipcie, aż w 1944 roku dotarł do Włoch.

Został przydzielony do 2 Grupy Artylerii II Korpusu Polskiego. Jego dowódcą był płk (gen. bryg.) Ludwik Ząbkowski. I właśnie jako artylerzysta, Marian Lemieszek, ze stopniem bombardiera wziął udział w walce o Monte Cassino.

Podczas kampanii włoskiej poza obowiązkami wynikającymi ze stanowiska służył też jako kierowca dowódcy. Czego dokumentem jest wydane prawo jazdy.

Zachowały się również dwie pamiątkowe fotografie przedstawiające mojego dziadka jako szofera bantama BRC tzw. jeepa.

Za zasługi dziadek został odznaczony m.in. Odznaką Pamiątkowa 2-giej Grupy Artylerii (Grupa Artylerii Armii) – wielka jednostka artylerii Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w latach 1943-1947. Zatwierdzona Dz. Rozk. Dowódcy 2 Korpusu nr 103, poz. 601 z 17 września 1946 roku odznaka ma kształt krzyża Monte Cassino. Na krzyż nałożony jest wieniec laurowy w kształcie koła. W centrum umieszczona syrenka oraz skierowany do dołu pocisk artyleryjski, który łączy się z oznaką 8 Armii Brytyjskiej. Pozostałą przestrzeń koła wypełniają promienie z wachlarzowato ustawionych tarczy, imitujące wybuch pocisku.

Odznaka 11 Pułku Artylerii Ciężkiej, niestety zaginęła gdzieś koło domu. Dziadek czasem przypinał ją do marynarki czując się dumny z jej posiadania. Na zdjęciach poniżej przedstawiłem tą właśnie odznakę, ale niestety ze źródła internetowego ( Wikipedia)

Otrzymał również Krzyż Pamiątkowy Monte Cassino – polskie odznaczenie wojskowe wprowadzone rozkazem Naczelnego Wodza z dnia 26 lipca 1944 roku jako odznaka pamiątkowa dla żołnierzy 2 Korpusu, uczestniczących w walkach pod Monte Cassino, celem upamiętnienia czynów oręża polskiego, dokonanych przez żołnierzy 2 Korpusu na ziemi włoskiej, ukoronowanych zdobyciem Monte Cassino.

Przeżywszy tą najkrwawszą bitwę w historii II Korpusu szedł dalej w górę włoskiego „buta”. Frontem Adriatyckim. Przez Ankonę , Linię Gotów, aż do Bolonii gdzie pod koniec kwietnia 1945 zakończyła się dla niego wojenna przygoda.

Został za to odznaczony pamiątkową odznaką Monte Cassino Ankona Bolonia.

Kolejnym z odznaczeń była Gwiazda za Wojnę i Gwiazda Italii. Zachowało się po tym tylko zaświadczenie o wydaniu tych odznaczeń. Prawdopodobnie chcąc wrócić do kraju musiał zostawić te odznaczenia w Anglii.

Kolejnym odznaczeniem jakie posiadał dziadek jest Medal Wojska.

W 1946 roku został przetransportowany wraz z całym Korpusem do Wielkiej Brytanii.

Gdy w 1947 roku należało opuścić obóz przejściowy w Szkocji, dziadek długo zastanawiał się nad powrotem do "wolnej Polski" . Jak opowiadał - po dwóch nieprzespanych nocach, chodząc ciągle po baraku, długo rozmyślając ,podjął decyzję o powrocie do kraju. Wsiadł na statek płynący do portu w Gdyni mając świadomość, że będąc żołnierzem Andersa nie będzie miał lekko w kraju o wolność, którego walczył. Jak mówił, chciał wrócić, bo nie wiedział co dzieje się z jego bliskimi- ojcem, matką, rodzeństwem. Gdyby został mógłby się o tym nie dowiedzieć, a na pewno niezbyt szybko. Gdy statek odbił od brzegu zaczęto rozdawać listy. Wśród nich był list do niego. List z domu rodzinnego. Dostał wiadomość, że w domu wszystko dobrze. Wszyscy żyją. W takiej sytuacji jego decyzja o powrocie okazała się nie do końca dobra. Niestety statek już odcumował. Powrotu do życia na zachodzie nie było... Wrócił i zamieszkał w Białczu, gm. Witnica pow. Gorzów Wlkp. Założył rodzinę. Razem z żoną Kazimierą przeżyli 53 lata, wychowali pięcioro dzieci.

Niestety 27 maja 2002 roku nieszczęśliwy wpadek drogowy skrócił jego życie.

Dumna z niego rodzina nie zapomniała o jego zasługach jako żołnierza, o czym świadczy napis na jego nagrobku…

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć: